|
Blog > Komentarze do wpisu
Piątek trzynastego
Jest co świętować :):):)
Scenka z przeszłosci: Nauczycielka: Do tablicy przyjdzie A. Dziesięcioletnia A. podchodzi bez lęku, przecież jest bardzo dobrą uczennicą i odpowiedź przy tablicy jej nie straszna. Nauczycielka: "Napisz zdanie na tablicy" (dyktuje). A. wyciąga prawą rękę po kredę i zaczyna pisać. "Nieeee!!!" nauczycielka okazuje wyraźnie swoje niezadowolenie. A. jest zdezorientowana. Co jest nie tak? Przecież jej pismo jest ładne i wyraźne, nie robi błędów ortograficznych. "Napisz tak, jak zawsze to robisz w domu!" pada ostro polecenie. A. kontynuuje więc, zgodnie z poleceniem. To posłuszeństwo doprowadza nauczycielkę do furii. Już krzyczy: "Masz pisać LEWĄ ręką, chcę to zobaczyć, bo wszyscy mówią, że jesteś MAŃKUTEM." Aaaaa, to o to chodzi, myśli A. Jasne, jestem mańkutem, ale piszę PRAWĄ ręką. Zepsułam nauczycielce humor na resztę dnia - pokaz małpki w cyrku się nie udał.
Do dzisiaj to wspomnienie budzi we mnie skrajne emocje. Od dziecka byłam uczona (czytaj: zmuszana) do posługiwania się prawą ręką - wbrew naturze. Bo MAŃKUT w rodzinie to był WSTYD. Stąd też taki ze mnie dziwoląg - leworęczny piszący prawą ręką :) Teraz sama pracuję w szkole i w każdej klasie mam uczniów leworęcznych. Ba! Bywali nawet tacy praworęczni, którzy złamawszy prawą kończynę, uczyli się robić notatki lewą ręką.
Dzisiaj Dzień Leworęcznych i miło czyta się o tym, jak nastawienie społeczeństwa zmieniło się w stosunku do nieszczęsnych mańkutów. Miło również, że w kontekście leworęczności pojazwia się także akcent motocyklowy: Ciekawostki:
tutaj interesująca historia o tym, skąd sie wziął zwyczaj "lewa w górę" oraz co to jest "Princess Wave" i dlaczego czasami może śmieszyć :):):)
XXX
O swojej leworęczności pisałam już kiedy uczyłam się zwinnie pokonywać zakręty na motocyklu. Oczywiście, wszelkie skręty w prawo (motocykl, łyżwy, narty) wychodzą mi o niebo lepiej niż w lewo. Ot, taka przypadłość leworęcznych :):):)
piątek, 13 sierpnia 2010, blackgodiva
|
|