|
Blog > Komentarze do wpisu
W pogoni za...
hadekiem :)
Tydzień nad polskim morzem minął tak szybko jak przelotny deszcz w piątek i ani się obejrzałam, a znowu jestem na "swoim" pagórkowatym terenie. Okolice Międzyzdrojów plaskate i raczej bez winklowatych dróg, ale motocyklistów zauważyłam sporo. Głównie z niemieckimi tablicami, liczne bmw gs. W samych Międzyzdrojach jakiś lokales szalał na przecinaku jeżdżąc po jednej i tej samej ulicy na pełnej mocy. Przy "promenadzie gwiazd" udało mi się nawet zobaczyć afri twin na warszawskich numerach. Sama nie pojeździłam, wiadomo, ale miło spędziłam ostatni weekend w motocyklowym towarzystwie. W sobotę w Szczecinie udało mi się odwiedzic blogowego kolegę (dzięki za gościnę), który sprawnie wyprowadził mnie z gmatwaniny miejskich ulic za miasto. Nie lubię jeździć za kimś w ruchu miejskim, bo zawsze spada czujność, zwłaszcza kiedy jedzie się puszką za motocyklem i zazdrość zżera na miejsu, ale kolega prowadził profesjonalnie, więc obyło się bez stresu i gwałtownego hamowania :)
zdjęcie z ukrytej kamery - jeszcze nie wie, że takie istnieje, mam nadzieję, że mnie nie utłucze za wolną inicjatywę ;)
W niedzielę niespodzianka: poranne odwiedziny koleżanki MiDówki, aż z Bytomia :) Krótkie, ale bardzo przyjemne. O dziwo, w rozmowie, nad motocyklowymi przeważały tematy "pieluchowo-cyckowo-smoczkowe" :) Dowiedziałam się między innymi, jak bardzo zmienia się perspektywa motocyklowo-wyjazdowa po urodzeniu dziecka (w kwestii bezpieczeństwa rodziców). Po południu udałam się do Usti nad Orlici na wernisaż wystawy koleżanki, a tam też surprise: w muzealnej gablocie stare roczniki czasopisma dla miłośników fotografii, a w jednym z magazynów fotorelacja z "antycznych" zawodów enduro:
ach, co to był za rajd :)
Biorąc pod uwagę wszytkie te znaki na niebie i ziemi, powinnam chyba dzisiaj popędzić do garażu i odwiedzić Trampiego :) Zbyt długo już go nie widziałam ... Może sobie trochę na nim posiedzę :) wtorek, 14 września 2010, blackgodiva
|
|